Yahari Ore no Seishun Lovecome wa Machigatte Iru. Zoku – odcinek 3

1429253520410

Cały czas nie mogę otrząsnąć po seansie. Wiadomo, kłótnia z kimkolwiek nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, zwłaszcza dla osób postronnych, ale ten odcinek bardziej przypominał mi bitwę morską z okresu II wojny światowej, gdzie okręty ostrzeliwały się ze wszystkiego co miały, a postronni tylko obrywali odłamkami. Trudno jednak byłoby wskazać zwycięzcę w tych kłótniach, ponieważ tak 8man, jak i Yukino, mają po części rację, choć mam wrażenie, że nasz protagonista pali trochę za dużo mostów ze zbyt błahego powodu, nie zostawiając sobie żadnej drogi ucieczki. Prawie na pewno właśnie to (i właśnie teraz) ukazuje wiadomość, jaką autorka chce przekazać widzom i czytelnikom swoich powieści: to, co robi bohater, rozwiązuje problemy na krótką metę i na pierwszy rzut oka nie rani nikogo, ale tak naprawdę nikt, kto zbliżył się do Hachimana. nie może zaakceptować tak jego metod (które ranią głównie jego samego), jak i mentalności miny przeciwpiechotnej: zatrzyma wroga, ale przy okazji urwie nogę sojusznikowi.

Ważne jest też to, że o ile Yui ma za złe 8manowi, że nie bierze pod uwagę tego, co do niego czuje, podczas swoich „samobójczych eskapad”, o tyle złość Yukino wynika z konfliktu ideologicznego – dziewczyna zwyczajnie nie jest w stanie zaakceptować rozwiązania które tylko pozornie załatwia problem, a poza tym rani osobę którą (pomimo wszystkich jej wad) lubi. Trudno z tym nie sympatyzować, zwłaszcza jeśli 8man wyraźnie zachowuje się jak uparty osioł i nie dopuszcza do siebie możliwości zmiany. I właśnie to najbardziej mnie w nim zastanawia – jasne jest, że obecna sytuacja nie pasuje nikomu, łącznie z Batmanem, bo skoro nawet jego własna siostra, która zawsze stała za nim murem, wścieka się na niego i nie ma zamiaru znosić jego humorów, to czemu nie spróbuje czegoś zmienić, przeprosić kogoś, naprawić wyrządzonych krzywd? Byłbym daleki od stwierdzania, że chodzi o dumę lub ego, bo Hachi raczej nie ma ani jednego ani drugiego. Być może nasz bohater faktycznie chce zobojętnieć na wszystko i wszystkich, tylko że o ile zrozumiałbym to u normalnego człowieka, o tyle u postaci fikcyjnej to za słaba motywacja do działania.

To nie był przyjemny odcinek. To był jeden z najlepszych, najbardziej wciągających i emocjonujących odcinków, jakie ta seria ma do zaoferowania. I jeśli wierzyć czytelnikom light novel, to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nie mogę się doczekać co będzie dalej.

 

Comments on: "Yahari Ore no Seishun Lovecome wa Machigatte Iru. Zoku – odcinek 3" (5)

  1. Drobna uwaga: LN jest dziełem mężczyzny, Wataru Watariego.

    Na marginesie powiem jeszcze, że główni bohaterowie mają pewną cechę wspólną ze swoim twórcą. Jest łatwa do wychwycenia, jeśli zna się jego imię i nazwisko.

    Dzięki za podzielenie sie pierwszymi wrażeniami. Z niecierpliwością będę oczekiwał werdyktu po pełnym seansie.

    • Prawie. Główny bohater ma dwie inne sylaby. „Hi” i „Ha”.
      W romaji faktycznie mają takie same litery na początku, ale to takie troszku naciągane, bo Romaji jest głównie dla obcokrajowców.

      Chyba, że masz jakiś link do oficjalnego oświadczenia od twórcy, że faktycznie tak to przemyślał i tak miało być, to wtedy cofam honor i zwracam wszystko. Jeśli tak to faktycznie fajna ciekawostka.

      • Oficjalne oświadczenie od twórcy? Chyba się nie rozumiemy. Wystarczy, że wypowiesz na głos:
        YUKINOshita YUKIno
        HAYAma HAYAto
        YUIgahama YUI
        KawaSAKI SAKI
        TsuRUMI RUMI

        Niby oczywiste, ale jednak nie do końca.

      • No shit.

        Chodzi mi o to, że główny bohater psuje ci całą koncepcję.

  2. To było świetne. Choć szczerze mówiąc Hachiman z pierwszej serii podobał mi się bardziej (Szczególnie ze względu na tezy które prawił na początku odcinka w formie pracy domowej, lub jakiejś obserwacji), to już ten którego mamy w drugiej jest faktycznie zrobiony z krwi i kości. Jest jeszcze bardziej wyrazisty. Mięso fabularne pokazuje już pierwszym gryzem swoją soczystość.

    Jedno co mnie może troszkę zawiodło, to zachowanie Haruno w tym odcinku. Myślałem, a raczej miałem nadzieję, że gdy do kawiarni weszły „Krótkie Włosy” i „Do Ramion Włosy”, to zamiast się skumplować, wyczuje nieprzyjemną atmosferę i jakimś bardzo szpryciarskim sposobem przekona je, żeby wyszły. A ta nie! Jeszcze po Cud Chłoptasia zadzwoniła! I ploteczki!

    >_< Yyyh! Nie lubię.

    Ale odcinek cudny. WINCYJ!

Leave a comment for: "Yahari Ore no Seishun Lovecome wa Machigatte Iru. Zoku – odcinek 3"

Tag Cloud