Norn 9: Norn + Nonetto – odcinek 1

Standardowa gra otome zawiera jedną dziewoję i stadko przystojniaków, każdy z innej parafii, wyłącznie do dyspozycji owej niewiasty. Niektórym twórcom jednak to wyraźnie nie wystarczy, czego efektem jest m.in. (a może tylko?) Norn 9, w którym do wyboru są trzy panienki i po trzech panów do każdej z nich. Ale żeby nie było, że to kolejny przewidywalny romans, tylko pomnożony, to wyraźnie starano się stworzyć zaplecze fabularne w postaci podróży tytułowym tajemniczym statkiem sferycznym w nieznanym celu. Cykl musiał stać się na tyle popularny, że postanowiono na jego podstawie nakręcić anime. Ponieważ nie miałam jakiejkolwiek styczności z pierwowzorem prócz przejrzenia jego strony oficjalnej oraz obejrzenia kilku zapowiedzi, nie jestem w stanie stwierdzić, w jakim stopniu scenariusz ekranizacji oddaje ducha oryginału, więc opiszę swoje wrażenia z perspektywy świeżynki.

1 2

Czyżby już czołówka sugerowała faworytów naszych bohaterek?

Bezimienna dziewczynka wyczekuje, aż przyleci po nią tajemniczy statek i w tym celu opuszcza dom i wyrusza w drogę. Gdy przybywa w wyznaczone miejsce (a przynajmniej tak się wydaje) spotyka przyjaźnie nastawionego chłopaka, który nie dość, że okazuje się tym, na którego czekała, to jeszcze jak na dżentelmena przystało, ratuje ją przed kąpielą w jeziorze. A wiadomo, że wpadnięcie zimą do lodowatej wody może skończyć się różnie. Tym sposobem dowiadujemy się, że młodzieniec imieniem Kakeru ma moc władania różnego rodzaju roślinnością, a jak się okazuje po przybyciu na statek (wielką, wręcz ogromną kulę, w której znajduje się coś na kształt miasta, a w nim mieszkają młodzi wybrańcy) pozostali jego mieszkańcy również mają różne zdolności. To samo tyczy się nowo przybyłej; z jakichś przyczyn nikt nie jest ciekawy, jakie ma zdolności, ale widzowie z krótkich retrospekcji mogą wywnioskować, że nie należą one do najbezpieczniejszych i łatwych do opanowania (chyba że to podpucha).

3 4

5

Bo który statek obędzie się bez ozdoby dzioba?

6 7

9 10

Dowiadujemy się, że z woli…. eeee… „Świata”, posiadający przeróżne supermoce ludzie trafiają na pokład „Norn”, by strzec pokoju na… eeee… świecie i go kontrolować. Albo coś w ten deseń. Cóż, na razie wszystkie te tłumaczenia mogą brzmieć nieco tajemniczo lub… bezsensownie, ale niewątpliwie coś się święci. Słowem: to może mieć pełnoprawną fabułę. Szwankować za to może mechanika świata, bo niestety wszystkiego magią i zaawansowaną techniką się nie wyjaśni… Znaczy ja wiem, że pewnie będą próbować, ale nie wiem, ilu osobom się takie wytłumaczenia spodobają. No cóż, na razie zdajmy się na umowność świata przedstawionego i poczekajmy na rozwój historii. A ten następuje dość szybko, bo po nieco nudnym, ale w sumie potrzebnym wprowadzeniu akcja momentalnie przyspiesza…

13 12

14 15

Tymczasem możemy bliżej przyjrzeć obsadzie, z której już na samym początku zostaje wyróżniona wspomniana wyżej dziewoja. Jeśli o nią idzie:

  1. Nie pamięta, kim jest (w sensie imienia).
  2. Ma zapewne traumę związaną ze swoimi niedookreślonymi jeszcze mocami.
  3. Potyka się wszędzie i o wszystko, wymaga więc ratowania wszędzie i od wszystkiego (no, prawie…).
  4. Ma niesamowicie dobre i naiwne serduszko, przejmuje się też fochami wszystkich dookoła.

16

Nie przewidujemy nagrody za poprawną odpowiedź na pytanie, jak to się skończy…

Jeśli więc znacie (i niekoniecznie lubicie) ten typ bohaterki, to wiecie, czego się spodziewać. Pamiętajmy jednak, że zostają jeszcze dwie dziewczyny i całe stado panów. Ich charaktery prezentują się typowo dla kategorii materiału źródłowego, ale na razie żadna z postaci nie zdążyła się popisać wyjątkową sztucznością czy skrajną głupotą, więc mooooże coś z tego wyjdzie.

18 19

Swoją drogą: ani widu, ani słychu jeszcze jednego bohatera, który według opisów trafia do tego świata ze współczesnej Japonii. No cóż, zobaczymy, kiedy twórcy uznają za słuszne wprowadzić go do gry.

20 21

Swoją drogą nr 2: ta seria ma całkiem ładną grafikę i prześliczną muzykę, więc nawet jeśli zawiodą fabuła i postaci, powinna sprawdzić się jako cukierek dla oka. Chyba że się mylę…

17

Przy okazji, nie wydaje się Wam, że tamtejszemu klimatowi zwyczajnie odbiło?

Comments on: "Norn 9: Norn + Nonetto – odcinek 1" (2)

  1. Easnadh said:

    Cóż, gra Norn9 fabuły (takiej nie obejmującej romansowania) raczej, Evilku, nie ma, za to ma Głównego-Zuego-MWAHAHAHA i to powinno już w zasadzie wyjaśniać wszystko, a zwłaszcza brak sensownej fabuły.

  2. Nie ma? Aha… Czyli ten bełkot z pierwszego odcinka pozostaje bełkotem do samego końca? Ugh… Szkoda, bo już miałam nadzieję… „Główny Zuy”? Taaaak, coś się przewinęło w zapowiedzi drugiego odcinka… Dzięki za ostrzeżenie.

Leave a comment for: "Norn 9: Norn + Nonetto – odcinek 1"

Tag Cloud