Kyoukai no Rinne [2016] – odcinek 1

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_01.43_[2016.04.09_21.27.37]

Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo tęsknię za tą serią. Dopiero pierwszy odcinek uświadomił mi moją tęsknotę za Rinne i jego nie do końca normalnymi przyjaciółmi. Co prawda byłam święcie przekonana, że twórcy skupią się na początku na Sakurze i Rokudou, ale mimo tej drobnej pomyłki i tak bawiłam się wybornie.

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_05.21_[2016.04.09_22.38.57] [HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_06.53_[2016.04.09_21.33.36]

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_03.59_[2016.04.09_21.30.29] [HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_19.27_[2016.04.09_21.46.26]

W drodze do szkoły Sakura zauważa, że okolicę opanowały duchy węży, może niezbyt groźne, ale dla niektórych raczej nieprzyjemne. Podczas gdy Rinne uwija się jak w ukropie, wyłapując kolejnych zbiegów, Ageha traci czas na gapienie się w lustro. Niewydarzona shinigami nie przepada za gadami i dlatego trzyma się od nich z daleka, ale los lubi płatać złośliwe figle. Okazuje się, że odpowiedzialność za całe zamieszanie ponosi niejaki Oboro, koci demon, który teoretycznie powinien służyć dziewczynie. Jednak ze względu na pewne niesnaski między Agehą a nim, współpraca nie przebiega tak jak powinna. Oboro za wszelką cenę stara się dopiec pracodawczyni, podczas gdy ona szantażuje go zapisami w kontrakcie. Cóż, sytuacja jest patowa, nikt nie chce ustąpić, co oczywiście powoduje szereg dziwnych zdarzeń i odbija się czkawką wszystkim dookoła, ze szczególnym wskazaniem na Rokudou. Dość powiedzieć, że okolicę nawiedza duch olbrzymiej mangusty, a Ageha z Oboro prowadzą zażartą bitwę o zaginiony kontrakt.

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_22.28_[2016.04.09_21.49.48]

Gdybym miała wskazać jakieś wady pierwszego odcinka, z pewnością byłaby to marginalna rola Sakury, którą wręcz uwielbiam. Rzecz w tym, że seans minął mi w ekspresowym tempie, uśmiałam się przy tym jak norka i już nie mogę doczekać się kolejnej części. Jeżeli komuś podobała się pierwsza seria, z pewnością nie zawiedzie się na początku drugiej – ten sam czarny humor, szalone tempo i kosmiczne problemy. Rumiko Takahashi w sposób piękny i pełen specyficznej miłości pastwi się nad bohaterami. Serio, dawno nie bawiłam się tak dobrze przy anime, którego jednym z podstawowych składników jest czysty sadyzm. Cierpią prawie wszyscy – Rokudou, bo jest biedny jak mysz kościelna i zawsze wychodzi na wszystkim najgorzej; Oboro, bo nie nie może się dogadać z szefową; Ageha, bo jej plany względem Rinne zawsze trafia szlag oraz Jumonji, bo nie może poderwać Sakury (chociaż w tym odcinku jest tylko biernym obserwatorem, komentującym wspólnie z koleżanką zaistniały bajzel). Na szczęście twórcy nie zapominają, że to komedia i wszystkie te małe tragedie podają w sposób przystępny i odpowiednio doprawiony humorem. Oczywiście nie zabrakło narratora i cudnych gadżetów, którym dla odmiany warto poświęcić dwa słowa. Zazwyczaj jest tak, że pomoce shinigami kosztują fortunę, mimo iż da się je zastąpić czymś znacznie mniej kosztownym i łatwo dostępnym, ale w tym odcinku widzowie dostają coś ekstra. Przedmiot, o jakim marzy niejeden z nas, a nawet jeśli nie, to po seansie zacznie – ekskluzywny schron, przenoszący właściciela w wymarzone miejsce, zapewniający spokój i rozrywkę. Bogowie, ile ja bym dała za takie cudeńko… Otwierasz w pracy i pyk: morze, plaża, zimne drinki…

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_24.28_[2016.04.09_21.52.32]

Technicznie seria nie odbiega od pierwszej odsłony – jest kolorowo, ale nie krzykliwie. Projekty postaci w ogóle się nie zmieniły, a i animacja trzyma poziom. Całkiem nieźle prezentują się zarówno czołówka, jak i piosenka towarzysząca napisom końcowym. Obydwie mają niezwykle udane animacje – w czołówce występuje całe mnóstwo nowych postaci, które na pewno poznamy w kolejnych odcinkach. Ale urzekło mnie najbardziej, że nieco melancholijną balladę dopełniają nieruchome obrazy, przedstawiające bohaterów już znanych widzom. Wszystkie rysunki przypominają akwarele i są wyjątkowo śliczne. Cóż, nie ukrywam, że informacja o kontynuacji Kyoukai no Rinne wyleciała mi z głowy – wiedziałam, że będzie, ale nie przykładałam do tego większej wagi. Tymczasem początek przypomniał mi wszystkie pozytywne emocje związane z seansem tej produkcji i już się cieszę na kolejny odcinek. Jednak nie ma to jak anime w starym, dobrym stylu!

P.S. Na koniec kilka kadrów z endingu właśnie.

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_23.27_[2016.04.09_21.51.24] [HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_23.03_[2016.04.09_21.50.32]

[HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_23.09_[2016.04.09_21.50.43] [HorribleSubs]_Kyoukai_no_Rinne_-_26_[720p].mkv_snapshot_23.25_[2016.04.09_21.51.15]

Leave a comment for: "Kyoukai no Rinne [2016] – odcinek 1"

Tag Cloud