Ousama Game – odcinek 1

Nobuaki Kanazawa przenosi się do nowej szkoły, w której spotyka się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Chłopak systematycznie odrzuca jednak wszelkie oferty przyjaźni od nowych kolegów, gdyż prześladują go mroczne wspomnienia z przeszłości. Wkrótce okazuje się, że cała jego poprzednia klasa brała udział w „Grze Króla” – tajemniczej rozgrywce, która doprowadziła do śmierci wszystkich znajomych Nobuakiego. Uczniowie otrzymywali maile od tajemniczego „Króla”, zawierające zadania, które mieli wykonać w ciągu 24 godzin. W razie niewykonania zadania, graczy spotykała kara. Z początku nikt nie traktował tych wiadomości poważnie, jednak szybko okazało się, że owe kary były w istocie wyrokami śmierci na uczestników gry.

 

Łatwo zatem wyobrazić sobie, jakie przerażenie ogarnia jedynego ocalałego, kiedy uczniowie jego nowej klasy zaczynają otrzymywać podobne wiadomości. Na nic ostrzeżenia – nikt nie chce wierzyć Nobuakiemu, gdy ten twierdzi, że maile nie są tylko głupim żartem. Wszystko zmienia się jednak, gdy w treści jednej z kolejnych wiadomości Król zabrania uczestnikom zaśnięcia w nocy, a w chwilę po tym zaczynają napływać kolejne maile wymieniające z nazwiska uczniów, którzy nie usłuchali polecenia, a w rezultacie zostali ukarani śmiercią przez powieszenie. Wybucha panika – z 32 uczniów, 10 ginie już pierwszego wieczora… Kto będzie następny?

Ousama Game to seria oparta na znanym i niejednokrotnie już wykorzystywanym motywie śmiertelnej gry, której uczestnicy padają kolejno jak muchy i z której nie można zrezygnować, zanim nie dobiegnie ona końca. I choć w żadnym wypadku nie jestem fanką horrorów, to taka właśnie fabuła wydaje mi się w założeniu na tyle ciekawa, że postanowiłam dać serii szansę… I prawdę powiedziawszy już teraz tego żałuje.

W teorii zestawione zostają wszystkie elementy niezbędne do stworzenia dobrej historii grozy. W praktyce nawala niemal każdy z nich. Zaczynając od kwestii najbardziej technicznych, a mianowicie skąpej i pełnej niedociągnięć grafiki i animacji, które nijak nie sprzyjają budowaniu nastroju. Rysunki pozbawione szczegółów, brzydkie projekty postaci, nudne scenerie, fatalna animacja, która sprawia, że sceny śmierci postaci wyglądają wyjątkowo tandetnie i groteskowo.

 

Drugą sprawą są sami bohaterowie i to w jaki sposób obchodzi się z nimi instancja narracyjna. Pominę milczeniem głównego bohatera – ma za sobą gigantyczną traumę, powiedzmy, że ma prawo zachowywać się jak socjopata. Ale cała reszta? Przesadnie radosna i nachalna Natsuko, która tym bardziej biega za Nobuakim, im bardziej ten zachowuje się, jak wariat. No i cała ta zlewająca się banda uczniów, którym póki co nie dano grama indywidualnego charakteru. Oczywiście w serii, w której do wymordowania jest 30 osób, trzeba zacząć zabijać dość szybko, żeby się ze wszystkim wyrobić – niemniej widz potrzebuje choćby odrobinę zarysowanego tła i charakterów bohaterów, żeby w ogóle się do nich przywiązać i choćby w najmniejszym stopniu przejąć ich śmiercią. Nic z tego – nie pod tym adresem…

Ostatnia rzecz dotyczy już samego świata przedstawionego. Kilkadziesiąt dzieciaków umiera w tajemniczych okolicznościach i nie towarzyszy temu żadne śledztwo? Namacalne dowody w postaci maili z pogróżkami, które następnie zostały wcielone w życie, nie interesują chociażby policji albo rodzin ofiar? Sytuacja się powtarza, a osoba, która już raz przeszła przez to piekło, nie wpada na to, by kogoś powiadomić o kolejnych wiadomościach? Zamiast tego na przemian postanawia albo biernie czekać na śmierć albo bez podawania żadnych sensownych wyjaśnień, krzyczeć na kolegów z klasy: „To nie są żarty! Wszyscy umrzemy!”. Tak, tego typu absurdy można wyliczać jeszcze długo – i to zaledwie po 20 pierwszych minutach seansu.

Nie mam praktycznie żadnej nadziei, że z czasem seria zyska na jakości. Jeśli miałabym ją z czymś porównać to z innym dramatycznie nieudanym i żenującym pseudo-horrorem, jakim była Mayoiga. Tu również mamy do czynienia z bandą rozwrzeszczanych panikarzy niezdolnych do logicznego myślenia i z niezrównoważonym głównym bohaterem, który nie potrafi się ogarnąć na tyle, by jakoś zaradzić tragicznej sytuacji, w której się znalazł… Pozostaje mi się uzbroić w cierpliwość, by stawić czoła kolejnym dwóm odcinkom…

Leave a comment for: "Ousama Game – odcinek 1"

Tag Cloud