Pop Team Epic – odcinek 2

Jeśli komuś się wydawało, że powtórzenie dwunastominutowego odcinka, żeby zająć „pełnowymiarową” ramówkę było żartem na raz… To się pomylił, ponieważ drugi odcinek Pop Team Epic ma identyczną konstrukcję. W powtórzonej części występują drobne różnice i nie wątpię, że są osoby, dla których zabawa w „wytęż wzrok i znajdź 20 szczegółów, którymi różnią się te obrazki” jest ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu. Niestety – nie dla mnie.

  

Poza tym odcinek ponownie składa się z szeregu króciutkich scenek, których nie nazwę gagami, gdyż to sugerowałoby puentę. Ta już standardowo jest nieobecna, ale właściwie gdybym zaczęła się tego czepiać, zrobiłabym chyba dokładnie to, czego oczekują twórcy. Dostajecie badziewne anime, oglądacie badziewne anime, mówimy wam głośno, że to badziewne anime, więc jeśli jesteście zawiedzeni – to dlaczego nam nie wierzyliście? Mimo wszystko powiedziałabym, że tym razem poszczególne fragmenty są ciut bardziej spójne zewnętrznie – to znaczy da się przynajmniej stwierdzić, o co w nich chodziło. Czy należy to uznać za krok w dobrą stronę, tego nie umiem powiedzieć.

 

Jako że cechą charakterystyczną Pop Team Epic jest pokazywanie w przypadkowych momentach wulgarnych gestów, pozwolę sobie przedłużyć tę zajawkę i opowiedzieć coś z długiej historii Tanuki. Otóż na dawnym forum wiele lat temu ktoś – zapewne w jak najlepszych intencjach – założył temat z prośbą o wpisywanie najzabawniejszych cytatów filmowych. Gdy po kilku stronach sprzykrzył się stałym użytkownikom i zaczęli w nim pisać użytkownicy okazjonalni oraz goście… dość szybko trzeba było go zamknąć. Jak się bowiem okazało, dla dużej grupy ludzi zabawne, że aż boki zrywać, było to, że ktoś w jakieś sytuacji filmowej użył słowa wulgarnego – w zasadzie bez znaczenia pozostawał kontekst. Mam wrażenie, że im właśnie poetyka Pop Team Epic mogłaby przypaść do gustu.

Leave a comment for: "Pop Team Epic – odcinek 2"

Tag Cloud