Kami no Tou – odcinek 2

Są retrospekcje potrzebne i ciekawe, są też takie które nic nie wnoszą. Przykład zbędnej znajdziemy na początku drugiego odcinka, kiedy Rachel wyjaśnia Bamowi, czym jest konflikt.

Pamiętacie, jak główny bohater po przejściu pierwszego poziomu wieży wylądował na drugim od razu w środku bitwy? Ponieważ jego miecz budzi zainteresowanie, Bam zostaje zaatakowany przez krokodylostwora o imieniu Rak, który koniecznie chce z nim walczyć. Co więcej, przyplątuje się niebieskowłosy, nieco podejrzany chłopak – Khun, który szuka sojuszników, postanowił więc przeczekać całą bitwę, a wśród pozostałych przy życiu uczestników znaleźć kandydatów na towarzyszy. Jego uwagę również przykuwa miecz Bama, więc oznajmia, że będzie on sojusznikiem numer jeden. Na razie trzeba jednak przeżyć i uciec złowieszczemu Rakowi. Cóż, trudne to nie będzie, bo potyczka wygląda bardziej na przekomarzanie się niż na walkę na śmierć i życie.

Równocześnie trwają zacięte walki. Jednej z nich poświęcono więcej uwagi, ale wyniku pojedynku zielonoskórej dziewczyny i młodego samuraja nie mamy okazji poznać – liczba uczestników spada do dwustu i etap się kończy. Aby jednak przejść na trzeci poziom, trzeba spełnić dodatkowy warunek – każdy musi znaleźć przynajmniej dwóch towarzyszy, czyli stworzyć co najmniej trzyosobową drużynę. Oczywiście są tacy, którzy korzystają z okazji i załatwiają sobie przepustkę zwykłym natręctwem.

Na kolejnym poziomie pojawia się Administrator, który ze względu na osiągnięcia jest też Rankerem. Stwierdza, że zbyt dużo gawiedzi przeszło poprzednie wyzwanie, więc rzuca kolejne – stwarza ścianę z wody Shinsu, będącej wcieleniem energii wieży. Dalej przejdą ci, którzy ową ścianę pokonają, a łatwe to nie będzie. No dobra, nie dla wszystkich test okazuje się trudny – na niektórych energia Shinsu w ogóle nie robi wrażenia. Kiedy inni zbierają szczęki z podłogi, niewzruszony Bam ucina sobie pogawędkę z administratorem. Najpierw chcą się założyć, kto pierwszy przekroczy ścianę wody, jednak obaj wskazują tego samego śmiałka. Efektem jest remis, a jako że jedna ze stron była w gorszej sytuacji, administrator postanawia odpowiedzieć na kilka pytań Bama.

Wreszcie poznajemy część zasad rządzących tym światem, który, jak się okazuje, składa się tylko z owych wież, na których poziomach żyją ludzie i inne gatunki. No, poza Bamem, który wydaje się przybyszem z innego świata… Na tym dobre wieści się kończą – nie dowiadujemy się prawie niczego o postaciach drugoplanowych, chociaż kilka z nich na pewno odegra jakieś ważniejsze role. Nie wiemy też, na czym polega wyjątkowość głównego bohatera, ani kim właściwie jest Rachel. Poznajemy za to część historii księżniczki Jahada – tytuł ten jest otrzymują tylko wybrani na szczycie wieży.

Poziom techniczny nie uległ zmianie. Animacji tu jak na lekarstwo, a jedyna scena walki trwała łącznie może minutę i widać było niestety ograniczone możliwości studia. Muzyka po raz kolejny mnie nie zachwyciła, chociaż momentami udawało jej się podkreślić wydarzenia na ekranie. Kompletnie nie przypadła mi do gustu czołówka, którą będę musiał przewijać.

Drugi odcinek Kami no Tou nie przynosi niestety przełomu. Fabuła dalej jest mocno chaotyczna, a do i tak skomplikowanego świata dorzucono całą masę pojęć, które trzeba będzie dopiero wyjaśniać, aby nabrały sensu. Na razie daleko mi do zachwytu, chociaż na szczęście nie ma tutaj też niczego, co odrzucałoby od ekranu. No i pozostaje cień nadziei, że z tej szerokiej palety możliwości wyjdzie coś ciekawego lub wartego uwagi.

Comments on: "Kami no Tou – odcinek 2" (1)

  1. „Księżniczek Jahada” ;-) Jahad to męskie imię.
    Kurczę, szkoda, że wycinają sporo z oryginału, bo tam jednak o wiele więcej jest tłumaczone. Choć pewnie to wprowadza więcej chaosu… ale tak to dosyć trudno się połapać w ogóle czym jest wieża i o co tu chodzi.

    Ja tam się cieszę, bo pierwszy odcinek zaintrygował mnie na tyle, by sięgnąć po mangwhę… i to był strzał w 10.

Leave a comment for: "Kami no Tou – odcinek 2"

Tag Cloud