Maou Gakuin no Futekigousha – odcinek 1


Dwa tysiące lat temu żył osobnik tak silny, że zniszczył ludzkość, spalił las duchów, a nawet zabił bogów. Znany był jako Król Demonów. Teraz wraca do świata żywych, aby… Podjąć naukę w szkole Delsgade, mającej kształcić jego następców?! Już od pierwszych minut nie można mieć złudzeń – główny bohater tego anime to najsilniejszy osobnik na scenie. Bez problemu radzi sobie z zaczepkami arystokratycznych rywali i wręcz znęca się nad jednym z nich podczas pojedynku egzaminacyjnego. Znajcie jednak jego dobre serce – przywraca nieszczęśnika do życia dzięki zaklęciu wskrzeszającemu, gdyż musiał kilka razy udowodnić dumnemu słabeuszowi, że na nic jego krzyki i przechwałki. Przez cały szereg egzaminów idzie niczym burza, niszcząc przy okazji kryształ mierzący magiczną moc kandydatów do szkoły.

Rzecz jasna zniewaga, jaka spotkała przedstawiciela arystokracji, nie mogła pozostać bez konsekwencji. Bohater zostaje zaatakowany przez kolejnego przeciwnika, który wydaje się znacznie silniejszy. Może i jest, jednak w zestawieniu z umiejętnościami prawdziwej reinkarnacji Króla Demonów wypada dość blado i ponosi sromotną klęskę. Anos Voldigord, bo tak nasz bohater się nazywa, przy okazji po raz kolejny dręczy przeciwników, katując ich zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Rzecz jasna, wszyscy wychodzą z tego cało, ot, takie to zło wcielone wróciło na świat. Plotka o tych wydarzeniach obiega całą szkołę, zaś na domiar złego reinkarnacja samego Króla Demonów zdaniem egzaminatorów akademii nie nadaje na jego następcę. O ironio!

Jednak nie samą walką Anos żyje. Podczas egzaminów poznaje Mishę Necron, dziewczynę o niezwykłych zdolnościach magicznych. Nawiązują w miarę przyjazne stosunki, zaś bohater już pierwszego dnia zaprasza ją na domowy obiadek do swoich rodziców. Przy tej okazji dowiadujemy się nie tylko, że rodzice najsilniejszego z demonów są dość oryginalną parą, zachwyconą zdolnościami syna, ale także ciekawostki na temat jego wieku. Od jego urodzin minął zaledwie miesiąc, a proces jego wzrostu zapewne wywoła uśmiech na twarzach osób znających cykl gier The Sims. Niestety, na temat samej Mishy nie dowiadujemy się zbyt wiele – jest spokojną, życzliwą światu dziewczyną, która niezbyt często zabiera głos. Na pewno nie brakuje jej wiedzy i umiejętności, ale na więcej musimy poczekać.

Oprawa wizualna pozytywnie zaskakuje, zwłaszcza jeśli wcześniej obejrzało się Dokyuu Hentai HxEros. Projekty postaci są znacznie milsze dla oka, a antagoniści samym wyglądem przynajmniej takich przypominają. Przyzwoicie wypadają też sceny walk, gdzie zobaczymy sporo animacji i efekciarskiego użycia magii. Nie jest to może poziom najlepszych anime z gatunku, jednakże stanowi miłą odmianę po tym, co widziałem w wyżej wymienionym tytule. Na dodatek mamy jakąś ścieżkę dźwiękową, która w najważniejszych momentach była nie tylko zauważalna, ale też podkreślała nastrój wydarzeń.

 

Maou Gakuin no Futekigousha nie odkryło przed nami na razie zbyt wiele kart. Widać jednak pozytywy – główny bohater ma wprawdzie moc pozwalającą mu na wszystko, ale także charakter pozwalający patrzeć na niego bez kręcenia nosem. Na pewno poznamy też wiele nowych postaci, które tu i ówdzie pojawiały się na ekranie. Po pierwszym odcinku mam co prawda sporo obaw, gdyż dysproporcje umiejętności między Anosem a resztą obsady mogą zrobić się denerwujące, ale jeśli poboczne postaci i kolejni antagoniści będą coś sobą reprezentować, jest szansa na przeciętnego, a może i ponadprzeciętnego przedstawiciela gatunku.

Leave a comment for: "Maou Gakuin no Futekigousha – odcinek 1"

Tag Cloud