Assault Lily: Bouquet – odcinek 3

Umowy podpisane, więc czas oficjalnie zgłębić nową siostrzaną więź! Serio, nie spodziewałam się, że ten pakt będzie czymś więcej niż słowną akceptacją. Ciekawe, jak to wygląda w środku… No, ale nie papierkologia jest istotna, ponieważ bojowo nastawiona Yuyu zaczyna bezlitośnie trenować swoją podopieczną, która, jak zapewne się spodziewacie, jest wyjątkowo wytrwała i zdeterminowana, czego efektem jest pierwsze udane zatrzymanie ataku koleżanki po tygodniowym treningu (miło, że nie zajęło to 2-3 dni, a jednak ciut więcej czasu). Wszystko fajnie, wszystko pięknie, ale jeżeli koleżanki zauważają, że relacje nowych „siostrzyczek” wyglądają niezręcznie, to coś jest na rzeczy.

Tak więc w odprężającej atmosferze gorącego źródełka trio pierwszoklasistek poznaje szczegóły wydarzeń, które ukształtowały aktualny charakter idolki Riri i poznajemy oficjalnie tożsamość nawiedzającego ją ducha – to starsza siostrzyczka imieniem Misuzu, której było umarło się w trakcie wielkiej operacji. Nie żeby dla obytych ze schematami widzów było to jakiekolwiek zaskoczenie, ale ponownie dostajemy kilka mniej spodziewanych bonusów – że sytuacja wcale nie była taka oczywista, bo Yuyu ma swoją niezwykłą zdolność (większość Lilii ma jakiś indywidualny talent), która w gruncie rzeczy polega na tym, że wpada ona w szał bitewny i niewiele potem pamięta, więc nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby okazało się, że to ona przez przypadek zaciukała swoją towarzyszkę itd… No, ale trening czas zakończyć, bo oto na horyzoncie pojawia się nowy wróg. Lilie ruszają do walki, ale traumatyczne  wspomnienia sprawiają, że Yuyu wpada w szał, a większość jej koleżanek stoi z daleka i tylko głośno komentuje (w sumie logiczne, bo mogą stracić życie, walcząc u jej boku…) i tylko niezłomna Riri postanawia zaryzykować i rzuca się w wir walki, by ocucić towarzyszkę.

Już nie będę się szczegółowo rozpisywać, że tam powinna być widoczna kadra nauczycielsko-oficerska, że kogoś z tak widocznym zespołem stresu pourazowego powinno wysłać się na długą terapię i przynajmniej zawiesić w obowiązkach (a najlepiej to w ogóle usunąć z linii frontu, bo taki talent, nieważne jak przydatny, ma potencjał wyrządzić więcej szkód niż przynieść korzyści), bo to są oczywiste problemy natury logiczno-strategicznej, które są częścią, nazwijmy to, konwencji gatunkowej. I jak już wspominałam: albo widz przyjmuje serię z całym (nie)dobrodziejstwem inwentarza, albo daje sobie spokój z seansem, bo jestem niemal stuprocentowo pewna, że wspomniane przeze dziury fabularne nie doczekają się załatania. Przemilczmy również mało apetyczny jak odgrzewany kotlet motyw siły mił… znaczy przyjaźni, który w tym odcinku gra pierwsze skrzypce. Nie czepiam się samej jego natury, a faktu, że użyto go na tak wczesnym etapie. Tak, wiem, pisałam, że nie uśmiecha mi się obserwowania nie wiadomo jak długiej przeprawy przez traumę Yuyu, ale już chyba wolałabym jeszcze jeden czy dwa odcinki podbudowy, bo wtedy powyższy motyw miałby ręce i nogi. W obecnej sytuacji wypada jeszcze bardziej kiczowato, niż wypadłby, gdyby trochę rozwinięto relacje głównych bohaterek. Znaczy, niby fajnie, bo przynajmniej pozornie trauma z głowy, ale przy tak schematycznej fabule siłą napędową serii powinna być obsada i łączące je więzi. Te jednak potrzebują czasu, żeby się chociażby minimalnie wiarygodnie prezentować. A że tego kluczowego składnika zabrakło? No cóż, chyba wychodzi na to, że kwiatuszki w bukiecie Assault Lily nie są pierwszej świeżości.

Oglądać czy nie oglądać – oto jest pytanie. Schematyczne toto jak diabli, ale nieliczne i malutkie zalety posiada, więc jeśli jesteście fan(k)ami konwencji, to zapraszam do dalszego seansu, choć niewykluczone, że w pewnym momencie zrezygnujecie, bo może być lepiej niż było w tym odcinku, ale równie dobrze może być gorzej. Tak więc zostawiam Was w zawieszeniu i bez jasnej rekomendacji, a sama wracam do czytania książek.

Pa, pa, Misuzu, na długo tutaj nie zagościłaś…

P.S. Technicznie bez zmian. Nadmiaru fanserwisu również nie stwierdzono.

Leave a comment for: "Assault Lily: Bouquet – odcinek 3"

Tag Cloud