Dragon, Ie o Kau – odcinek 3

Tym razem Dearia prowadzi Letty’ego do jaskini trzech wiedźm, które sprzedają wszystko, co porządny nie-ludź potrzebuje do wyposażenia wnętrza swojego mieszkania. Niby chodzi o to, że elf coś musi tam oddać, ale smokowi w trakcie oglądania różnorodnych sprzętów wyrywa się, że chciałby mieć dom, na co Dearia reaguje z podejrzanym entuzjazmem.

 

Okazuje się, że zna dobrą miejscówkę, a nawet już przygotował szkic. Niestety, Letty raczej nie może sobie w tej chwili pozwolić na ziemię i dom, ale Dearia tajemniczo stwierdza, żeby się nie martwił, bo problem się sam rozwiąże. Po czym następuje etap budowania domu przy udziale ogrów i gnomów, smoczej pomocy, a raczej destrukcji, oraz różnych wpadek tegoż. W końcu dom zostaje ukończony, po czym okazuje się, że teraz musi na siebie zarobić – a jak najlepiej zarobić, jeśli nie na sprzedaży ekwipunku Bohaterów, którzy przyjdą zabić straszliwego smoka? Na szczęście Dearia załatwia mu ochroniarzy, którzy będą go pilnować, tak że Letty może sobie tu spokojnie mieszkać.

 

 

Do czasu nadejścia Bohaterów (tych, którzy już go spotkali w pierwszym odcinku – cóż, najwyraźniej się zrespawnowali po śmierci, jak to Bohaterowie), którzy dostają wciry, jak poprzednio. Tym razem jednak zostają puszczeni wolno i zaczynają rozpowiadać historię o straszliwym smoku… Co powoduje najazd wszelkich nie-ludzi do domu Letty’ego z prośbą o ochronę. A jeszcze sam dom trafia na listę dziesięciu miejsc, które Muszą Najechać Bohaterowie! Cóż, raczej to nie jest sytuacja, w której nasz bohater czułby się komfortowo, zatem po jakimś czasie cichaczem opuszcza swój wymarzony dom… tylko po to, by natychmiast zostać znalezionym przez Dearię, który właśnie postanowił wpaść z wizytą. Na szczęście dla smoka sytuacja się stabilizuje, bowiem elf ponownie proponuje mu pomoc w poszukiwaniach, nawet jeśli trwałyby bardzo długo.

 

Przygody smoka i jego kompana nie są zbyt fascynująca, a sam humor wydaje się zdecydowanie wymuszony. Strachliwość Letty’ego i jego absolutna naiwność po pewnym czasie zaczynają nużyć, tak samo jak aura „tajemniczości” Dearii. Oczywiście możemy się już domyślać, że tym pierwszym smokiem, któremu znalazł mieszkanie, był zapewne tatuś albo dziadek bohatera, ale na litość, jest to tak mało subtelnie podawane, że aż przykro. Graficznie seria też nie zachwyca, jest co najwyżej średnia – i dwunożny człekokształtny smok zdecydowanie jest jednym z minusów, a im dalej tym bardziej widać oszczędności (vide poruszające się gnomy i orki idące do pracy, wiele stopklatek). Stwory inne są co prawda zróżnicowane, ale nadal w porównaniu do szczegółowego tła bardzo uproszczone. Mam dziwne wrażenie, że bardziej się przyłożono do powiewającego Dearii i łez Letty’ego niż do całej reszty. Małym plusikiem natomiast jest uroczy wizualnie ending.

 

Być może od następnego odcinka coś się zmieni, ale skoro celem fabuły jest znalezienie domu dla smoka – wątpię. Przypuszczam, że będzie to raczej seria dla wytrwałych.

Leave a comment for: "Dragon, Ie o Kau – odcinek 3"