Edens Zero – odcinek 2

Chociaż Shiki jeszcze nie do końca otrząsnął się z szoku poznawczego i utraty dotychczasowych przyjaciół, Rebecca już planuje mu przyszłość: powinien zapisać się do gildii (a jakże) na planecie Blue Garden i zostać poszukiwaczem przygód/jej ochroniarzem, bo jak dowiódł poprzedni odcinek, kręcenie ciekawych materiałów na vloga nie zawsze jest bezpieczne. Przy okazji, ichnia hybryda TV i netu nosi nazwę B-Cube i wszystko, co z nią związane, kryje się najwyraźniej w naszyjniku w kształcie kostki z serduszkiem, które noszą oboje, Rebecca i Happy.

Blue Garden jest niebieska, a gildia poszukiwaczy pełna osobników, z którymi Shiki chce się natychmiast zaprzyjaźnić, co wywołuje z ich strony gromki śmiech, a ze strony Rebecki błyskawicznie wyrobiony odruch ściągania mu lejców. Poza tym, że Shiki na widok ogromnego hologramu Matki ponownie wygłasza swoje życzenie zaprzyjaźnienia się z całym kosmosem, a nawet kilkoma, deklaruje, że chyba ją już spotkał. Ponieważ Matka jest tajemniczym bytem egzystującym gdzieś poza granicami poznanego kosmosu, wywołuje to reakcje jak wyżej.

Rebecca próbuje wyjaśnić Shikiemu, że nie powinien chcieć się zaprzyjaźniać ze wszystkimi, bo na świecie są też źli ludzie. QED: jakiś półnagi koleś porywa Happy’ego, bo takie koty jak on są cennym towarem. Shiki rusza w pogoń, wykorzystując swoją eterową moc, a po drodze klasyfikuje spotkane okazy ludzkie, i następnie bierze się do rozwalenia całego gangu – porywacz ma kumpli oraz naprawdę wielkiego aniki. Uwolniony w zamieszaniu Happy wpada w objęcia Rebecki, która też dołączyła do zadymy, i tu zonk odcinka – kot przekształca się niczym transformes, z etapem pośrednim w postaci czegoś w rodzaju odkurzacza, w suszarki do włosów… znaczy, pistolety. Strzelające eterowymi pociskami, które zawsze trafiają w cel, ale nie zabijają. Też się zastanawiam, po co jej w takim razie ochroniarz… Widać ma dobre serce po prostu i chce dać chłopakowi miejsce w życiu.

Widzimy też przy okazji kilka retrospektywnych scen z wspólnej, raczej smutnej przeszłości Rebecki i Happy’ego: poznali się w dzieciństwie jako porzucone i samotne istoty, a w dodatku potem Happy uległ wypadkowi, w wyniku którego skończył jako android. Jak to się jednak stało, dokładnie nie wiadomo, może Matka spełniła życzenie zrozpaczonej dziewczynki?

Ostatnia scena sugeruje, że nasz bohater nie jest byle kim, bo interesują się nim jacyś kosmiczni piraci z tzw. księżniczką na czele. Wynika z tego, że nie wszystkie postaci przewijające się w openingu będą (od razu) jego przyjaciółmi… oraz że przygód i walk raczej mu nie zabraknie. Czy warto się z nimi zapoznawać? Na razie nie widzę przeciwwskazań, podczas seansu nie można narzekać na nudę, jest dynamicznie, zabawnie, kolorowo; zresztą, szczerze mówiąc, właśnie tak, jak można się było spodziewać. Animacja i inne technikalia dają w miarę radę, a że 90 procent postaci wygląda dziwacznie, trudno mówić o większych deformacjach…

No chyba że dostanie się prosto w łeb od rozwścieczonej influencerki.

Leave a comment for: "Edens Zero – odcinek 2"