Fairy Ranmaru – odcinek 2

Tłumaczyłem wcześniej, że Fairy Ranmaru jest syntezą i rozwinięciem filozoficznego pojęcia bishounena, które było rozwijane niezależnie w cywilizacjach Wschodu i Zachodu od tysiącleci. Okazuje się jednak, że seria ta jest ponadto – a może przede wszystkim – dogłębnie introspektywna, czego dowodzi odcinek drugi.

Zaczyna się od od sceny ze śmiercią ojca wróżki ognia Homury (patrz wyżej), która od razu mówi nam, że to historia dużo poważniejsza niż w innych miałkich seriach z tego gatunku. Ku naszemu zdziwieniu historia skręca jednak w niespodziewaną stronę – spotykamy młodą mangaczkę, dręczoną przez kretyńskiego, prymitywnego, wulgarnego, obleśnego, prostackiego, parszywego i ogólnie niezasługującego na funkcję, którą pełni, redaktora. Jak oni wszyscy, ale zbaczam z tematu – mangaczka zostaje uratowana przez Homurę, którego następnie bierze za model protagonisty w swoim komiksie. Jak stwierdza po zapoznaniu się z jej pomysłem najgorszy-z-najgorszych redaktor: „nikt nie będzie chciał oglądać tych śmieci”. Kto wie, kto wie…

Mangaczce z całej tej przykrości wybucha pożar w mieszkaniu, więc Homura biegnie, aby się teleportować i ją ratować. Co się zresztą udaje po przepięknej walce, w której walczy z nieruchomymi 2D kadrami z mangi latającymi po okolicy. Różnica między poziomem animowania jego samego a owych kadrów jest w tej scenie niewielka, co zapewne ma głębokie znaczenie symboliczne. Pozostałe wróżki jak i wcześniej siedzą obok i komentują całą sytuację.

Przedstawiony tu opis w zasadzie wyczerpuje wydarzenia z tego odcinka, ale nie ulegajcie mylnemu wrażeniu – jest tu mnóstwo treści. Postacie stoją i gadają niemal cały czas! Intryguje mnie, co będzie dalej – było już podsumowanie historycznych dokonań dziedziny, teraz nastąpiła introspekcja, w następnym odcinku czas chyba na zaprezentowanie wizji przyszłości pojęcia bishounena?

Na zakończenie świecące penisy.

Leave a comment for: "Fairy Ranmaru – odcinek 2"