Kyuukyoku Shinka Shita Full Dive RPG ga Genjitsu yori mo Kusogee Dattara – odcinek 3

Ginji okazuje się kiepskim doradcą – bardziej obchodzi go to, że wydając Hiro w ręce straży miejskiej, może liczyć na skromną finansową gratyfikację. W ten sposób bohater znajduje się w rękach lokalnego wymiaru sprawiedliwości i trafia do więzienia, gdzie ma oczekiwać na proces. Logiczne wyjście z sytuacji, czyli wylogowanie, okazuje się oczywiście zablokowane przez „trwający event”, pozostaje więc czekać. Oczekiwanie urozmaica odkrycie nowej fukcjonalności gry – otóż, jak się okazuje, zmarły przyjaciel będzie od tej pory nawiedzać bohatera ad infinitum, czyli (co najmniej) do momentu, gdy ten nie „przypomni” sobie swojej obietnicy sprzed lat. Ale jednak coś się zaczyna dziać – celę bohatera otwiera efektowna ruda panienka, zaprojektowana jako zdecydowanie istotny NPC. Prowadzi ona Hiro do ustronnego pomieszczenia, gdzie gra żąda od niego zgody na „stymulujące wydarzenie”… Tak, łatwo się domyślić, że panienka – Mizarisa, dla porządku – okazuje się miejscową inkwizytorką zamierzającą wypędzić z bohatera złe moce. A choć poćwiartowania udaje się uniknąć, zaś Hiro na koniec odcinka wylogowuje się i przysięga, że pizgnie tę grę w cholerę, nie mam niestety wątpliwości, że niedługo wytrwa w swoim zamiarze.

Trzeci odcinek potwierdził dotychczasowe wady i dorzucił kilka nowych, nie zostawiając przy tym zbyt wiele nadziei na poprawę poziomu. Przede wszystkim jest nudno. Chociaż opis odcinka zajął mi jakimś cudem akapit, sam seans wlókł się w takim stopniu, że zaczęłam trochę sobie pomagać przeskakiwaniem klatek. Reżyser bardzo zdecydowanie nie ma wyczucia tempa, co przy okazji sprawia, że puenta poszczególnych scen kompletnie się rozmywa i nie robi takiego wrażenia, jakie – chyba – powinna. Poza tym to, że nie pasjonuje mnie szczególnie oglądanie, jak bohater jest obijany i poniżany, to jedno i można to złożyć na moje osobiste preferencje. Gorzej jednak, że Hiro przez te trzy odcinki pozostaje kompletnie bierny i bezsilny wobec otaczających go wydarzeń. Oczywiście – tak zostały one ułożone, że nie ma wielkiego manewru, ale to nie zmienia faktu, że obserwowanie bohatera miotanego jak suchy liść na wietrze (i przejawiającego takąż inicjatywę) jest zwyczajnie nieciekawe. Nie pomaga też głupota, jaką wykazuje w sytuacji, kiedy naprawdę nie trzeba przenikliwości, żeby się domyślić, że znowu coś będzie nie tak, jak się wydaje.

Gwoździem do trumny tej serii jest natomiast oprawa wizualna, sprawiająca, że naprawdę trudno złapać choćby w miarę sensowne zrzutki. Szaro-buro-mroczna kolorystyka, puste tła, kiepskie kadrowanie i przeciąganie pojedynczych ujęć, ile tylko się da – lista zarzutów byłaby długa. Właściwie nie wiem, czy można by tę serię komuś polecić. Ona coś tam obiecuje – bohater wydaje się nie do końca sztampowy, a wyjściowy pomysł ma swój potencjał – ale jestem dziwnie pewna, że z tych obietnic nie zamierza się wywiązać. Jako że mam więcej siły woli i przekonania do swoich decyzji niż bohater, w odróżnieniu od niego z całą pewnością nie powrócę już ani do świata Kiwame Quest, ani do oglądania Full Dive.

Leave a comment for: "Kyuukyoku Shinka Shita Full Dive RPG ga Genjitsu yori mo Kusogee Dattara – odcinek 3"