Sayonara Watashi no Cramer – odcinek 3

W przerwie meczu w drużynie Warabi panują nastroje minorowe, tylko Onda nie posiada się z radości na myśl o tym, że dziewczyny też umieją grać w piłkę. Kunogi prowadzi 7:0 i w dodatku nie zamierza spoczywać na laurach – trener zapowiedział bowiem zawodniczkom, że jeśli nie zdobędą co najmniej 10 goli oraz stracą choćby jedną bramkę, mogą zapomnieć o występowaniu w tym sezonie w pierwszym składzie na oficjalnych meczach. Pierwszy warunek wydaje się łatwy do spełnienia, pytanie jednak, co z drugim, skoro Onda i Soshizaki uznają, że pora przejść do kontrataku. Jednak nawet zaskoczenie przeciwniczek wyjątkowymi umiejętnościami Ondy nie wystarcza w sytuacji, kiedy Shiratori starannie marnuje każdą strzelecką szansę, zaś Suou dochodzi do niegłupiego wniosku, że skoro mecz i tak jest przesądzony, to nie należy się przemęczać. Nie z lenistwa, ale dlatego, żeby uśpić czujność drużyny Kunogi przed oficjalnymi meczami w szkolnej lidze. Onda nie zamierza jednak się poddawać, a i Suou w końcu pokazuje, że ma ambicję. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, jeśli powiem, że mecz (i odcinek) kończy się oczywiście miażdżącym zwycięstwem drużyny Kunogi, ale i Warabi wraca z tego starcia z tarczą.

Nie zdradzę też wielkiej tajemnicy, jeśli napiszę, że odcinek był tak samo nudny, jak i poprzedni. Nadal mam wrażenie, że największym problemem nie jest statyczność obrazu (prawie wszystkie zrzutki z tego odcinka to zatrzymane kadry, a już na pewno wszystkie ciut bardziej efektowne), choć ona na pewno nie pomaga, ale mierny scenariusz i wyjątkowo wręcz kiepska reżyseria. W ogóle nie miałam poczucia ciągłości gry – akcja przeskakuje od rozważań i monologów wewnętrznych do dialogów prowadzonych bez pośpiechu, a od dialogów do jakichś urywków działań na boisku. Poza zmieniającymi się numerkami na tablicy wyników nic tak naprawdę nie przekonuje widza, że któraś z oglądanych drużyn jest lepsza czy że faktycznie da się dostrzec między nimi różnicę umiejętności. Do tego dochodzą dziwne, manieryczne wstawki „symboliczne”. Główne(?) bohaterki są nadal niespójne i nieprzekonujące, zaś na tytuł Irytacji Odcinka zasłużyła Shiratori, która zachowuje się, jakby grała w kompletnie innej serii. Rozumiem, że ma być (przynajmniej na razie) elementem komediowym, ale w porównaniu do koleżanek jej zachowanie jest tak od czapy, że nawet nie wydaje się śmieszne.

Bardzo chciałabym móc polecić tę serię. Nieczęsto spotyka się obecnie zwykłą serię sportową, bez żadnych supermocy, w której bohaterki nie są wariacją na temat moeblobów i to jest na pewno coś, czym Sayonara Watashi no Cramer będzie się wyróżniać. Niestety, to nie wystarczy, kiedy reżyseria leży, strona wizualna leży, a ja nabieram podejrzeń graniczących z pewnością, że oryginalna manga to też nie taki znowu cud natury. Polecam tylko bardzo zainteresowanym tematyką i nie twierdzę, że do tej polecajki jestem choć trochę przekonana.

Dla przypomnienia: mordercze, przenikające głowy siatki nadal mają się dobrze.

Leave a comment for: "Sayonara Watashi no Cramer – odcinek 3"