Gyakuten Sekai no Denchi Shoujo – odcinek 1

Kwiecień 2029 roku, panika na ulicach, ludzie uciekają przed psokszałtnymi robotami, powstrzymać je próbuje człekokształtny robocik, wyglądający, jakby był w trybie permanentnego SD.

 

Kilka godzin wcześniej. Do pracy w host clubie wędruje Hosomichi Kudou, głośniki ogłaszają godzinę policyjną dla osób bez przepustek, służby na ulicy zgarniają gościa sprzedającego pokątnie płytki z grą eroge oraz jakieś breloczki, a przechodzący ludzie komentują, że jak można się takim obrzydlistwem zajmować.

 

Nasz bohater rozpoczyna pracę w klubie, gdzie świetnie się wciela w rolę „zabawiacza” klientek, w przerwie odbiera telefon od gościa, co mu kasę wisi za czynsz, i całkowicie omija jedną z najważniejszych wiadomości w telewizji, przez którą się w sumie zaczęło zamieszanie. Otóż komandor Akatsuki Shinome, jeden z dowodzących Prawdziwą Armią (True Army) z Prawdziwej Japonii ogłasza maluczkim z Kraju Fantazji (znaczy, tej normalnej Japonii), że przez dziesięć lat pracowali nad nimi, żeby dorośli do ich standardów i wyplenili wszystko, co jest przeciwne ich doktrynie (znaczy, cały ten obrzydliwy eskapizm), ale jak widać mają w Kabukicho rebeliantów, co ten eskapizm szerzą, więc czas radykalnie ich wyplenić. Ogniem. Po czym następuje nalot psokształtnych robocików, zaczynających robić rozwałkę w mieście.

 

Kudou, początkowo nieświadomy całego zamieszania, jakimś cudem (znaczy, mocą scenariusza) dostaje się w jego sam środek i jest świadkiem nagłego pojawienia się człekokształtnego SD-czkowatego robocika, który wygłasza linijkę z jego ulubionego anime superbohaterskiego z dzieciństwa… po czym zostaje znokautowany przez psowatego. (Tu widz dowiaduje się, jak się nazywają robociki – Garanndoll)  Kudou widzi swoją szansę na ocalenie/ukrycie się i włazi do środka robota, wchodzi w kontakt z jego baterią (okrągła SD-czka, twierdząca, że to dzięki niej się robot rusza), po czym łapie kontroler i przywala psowatemu.

Od tego momentu jednocześnie zaczyna się dziać dużo. Rebelianci (przypuszczam, że to są oni) zmierzają w stronę swojego Garanndolla, dowódcy Prawdziwych szykują się do walki, bohater przeprowadza „poważną” rozmowę z Bateryjką, facetem od długu (który też tam wlazł) oraz jakimś gościem, co się podaje za Balzaca i chce, by Kudou w sobie odkrył wewnętrznego chłopca, bowiem Garanndolle są napędzane marzeniami. I zgadnijcie: Kudou (oczywiście niechętnie), ku zachwytowi małej, zgadza się zrobić z siebie (jak sam twierdzi) głupka i po wygłoszeniu lekko zmodyfikowanej frazy unieszkodliwia generałowego robocika i zwiewa z Rebeliantami.

Pod względem graficznym podobało mi się – postacie ładnie narysowane, tła znośne, robociki… hm… nad tym aspektem muszę się zastanowić, mocno. Ale wizualnie całość sprawiała dobre wrażenie

Sama fabuła prosta – zwykły bohater przypadkiem zostaje wplątany w wydarzenia, dzięki którym to właśnie on będzie mógł ocalić świat. Chyba. Plus roboty w wersji SD. (Będziemy sprzedawać robociki, zrobimy franczyzę, żeby sprzedawać robociki, zarobimy mnóstwo kasy!). Plus trochę elementów komediowych. Ale jeśli się przyjrzeć, to mamy zestawianie dwóch radykalnych postaw: eskapizmu i realizmu, walczących ze sobą. Mamy  świat, gdzie wszelka rozrywka jest zakazana, bo jest zakazana jakakolwiek ucieczka od rzeczywistości, ponieważ tylko rzeczywistość daje władzę, mamy bohatera, który średnio daje się lubić, bo jedynym, co robi, jest dostosowanie się do realiów i zapomnienie o wszelkich pasjach, które kiedyś miał. Zastanawia mnie natomiast funkcja dziewczyn-bateryjek i w którą stronę to pójdzie – bo jeśli taka, jak w jednym niesławnym animcu z robotami, to jednak pas.

Leave a comment for: "Gyakuten Sekai no Denchi Shoujo – odcinek 1"