Prima Doll – odcinek 3

Tym razem bohaterką odcinka jest Houkiboshi, automata, która z niewyjaśnionych przyczyn straciła głos. Wprawdzie jest sposób, by to naprawić, ale reset spowoduje utratę wszystkich dotychczasowych wspomnień. W trakcie jej rozmowy z Haizakurą widz dowiaduje się, jaka była jej rola w trakcie wojny – koordynowała ostrzał oraz podtrzymywała morale żołnierzy ze swojego 525 pułku, śpiewając. Z pamiętnika, który Houkiboshi daje bohaterce dowiadujemy się też, że miała to zrobić przed jedną z decydujących bitew, której nikt nie przeżył. Dlatego Houkiboshi przeżyła załamanie, a gdy się obudziła u Nagiego, jej głos już nie działał.

Oczywiście Haizakura próbuje pomóc koleżance – najpierw ćwicząc z nią śpiewanie (znaczy ona śpiewa, a Houki próbuje), a następnie, widząc w gazecie ogłoszenie, że „żołnierze 525 pułku wracają do domu”, ciągnie ją na nadbrzeże, gdzie okazuje się, że faktycznie, wracają, ale nie w taki sposób, jak się bohaterka by spodziewała.

Po powrocie do kawiarni Haizakura zastanawia się, jak może pomóc przygnębionej Houkiboshi i, pod wpływem słów Karasuby, udaje się w miejsce, gdzie może się dowiedzieć, czy może jednak ktoś przeżył. Nie znajduje tam odpowiedzi (idzie w sumie w nocy), za to spotyka młodszą siostrę jednego z oficerów, która przekazuje jej list od niego do Houkiboshi. I właśnie ten list powoduje, że automata odzyskuje głos i jest w stanie zaśpiewać piosenkę, którą śpiewała zwykle przed bitwą, na spotkaniu pożegnalnym dla rodzin żołnierzy zorganizowanym w kafejce.

Wizualnie najwyraźniej już ustabilizowało się na mniej więcej na stałym poziomie, czyli przyjemne dla oka panienki, mało postaci drugoplanowych w tła (z wyjątkiem dwóch czy trzech scen jest w sumie pusto), plus statyczne widoczki miasta, kafejki i pola bitwy. Fabularnie tym razem jest mniej ciapowatej Haizakury, za to więcej „chcącej pomóc” Haizakury, mamy też więcej też epizodów wojennych i generalnie obyczajówki. Nie ma tym razem ani słowa o Złej Organizacji, ani o niechęci ludzi do automat/robotów ani o skutkach wojny i zawieszenia broni, nie pętają się też żadni szpiedzy. I dlatego dalej mam trudność z uchwyceniem, o co tak naprawdę w tej serii chodzi. Czy to ma być opowieść o tym, że „ktoś” się nie chce pogodzić z faktem, iż wojna się skończyła, czy historia o miłych panienkach, które przy okazji są robotami i mają traumę z czasów wojny, a teraz muszą żyć po wojnie, czy może o tym, że nawet roboty mogą mieć uczucia, wspomnienia, traumy i są samoświadome, i traktowanie ich tylko jako maszyn nie jest właściwe? Albo o to, że Haizakura jest „specjalna” i przez swoje działania i naiwność ma zdolność „naprawiania” świata wokół (i zapewne jakieś moce pierwotnej automaty, ale ciiii). Jeśli ma być to część większego obrazu, to dalej widzę problem w zbalansowaniu poszczególnych wątków oraz w bardzo nachalnie wbijanym przekazie – „nawet roboty mają uczucia”. Obejrzę jeszcze kilka odcinków z ciekawości, czy może coś zostanie wyjaśnione, ale na razie Prima Doll raczej przypomina ładną wydmuszkę.

Leave a comment for: "Prima Doll – odcinek 3"