Ren’ai Flops – odcinek 3

Codzienne życie Asahiego powoli zaczyna wracać do normy. Co prawda zdarzają się jeszcze incydenty z domowniczkami wkradającymi się do jego pokoju w niecnych celach, ale w porównaniu do początkowych chwil sytuacja znacznie się uspokoiła. Co więcej, nasz bohater traktowany jest jak król – panie przygotowują mu zarówno posiłki, jak i drugie śniadanie do szkoły, a większość obowiązków domowych wzięła na siebie Aoi. Żyć nie umierać, nieprawdaż?

Motywem przewodnim tego odcinka jest nauka kanji przez Amelię, która ma z tym małe problemy. Przymknijmy oczy na fakt, że mówi płynną japońszczyzną i jak do tej pory nie miała żadnych problemów z tym językiem. Nie dość, że zbliżają się testy, to dziewczyna koniecznie chce nauczyć się języka swojego ukochanego. Rzecz jasna można było ten temat potraktować nieco poważniej, ale okazuje się, że nasza słodka nastolatka jako źródło słownictwa do nauki traktuje… literaturę erotyczną. Na ratunek rusza Asahi, który spędza z nią długie godziny na nauce, jednak współpraca średnio się im układa aż do momentu, kiedy Amelia zdaje sobie sprawę z nieumiejętności wyrażenia własnych uczuć. Co to ma wspólnego z nauką słownictwa? Nie wiem, ale koniec końców udaje jej się na tyle opanować podstawy, że zalicza test całkiem nieźle, a przy okazji ma migawkę z przeszłości, w której jakoby już wcześniej spotkała Asahiego.

Ren’ai Flops to jak na razie tytuł, który na razie sam nie wie, czym chce być. Jako komedia sprawdza się, łagodnie rzecz ujmując, średnio. Relacje pomiędzy postaciami się nie kleją, brakuje typowej dla romansów chemii i znalezienia wspólnego języka. Upychanie całej masy fanserwiśnych, oklepanych do bólu scen, wydaje się celowym zagraniem, ale na razie trudno nawet domyślać się, w jakim celu są stosowane (poza przyciąganiem uwagi męskiej widowni, rzecz jasna). Można na razie jedynie wnioskować, że wszystkie kandydatki i jeden kandydat (ale czy na pewno kandydat?) mają z Asahim jakiś związek z przeszłości. Przez długie momenty wieje niestety totalną nudą, ale jednocześnie nie ma tutaj niczego, co byłoby bardzo odrzucające. Nie mogę nikomu polecić dalszego seansu tego anime, ale nie jest to też coś, co po trzech odcinkach mogę jednoznacznie skreślić. Jeśli macie czas i cokolwiek Was tutaj zainteresowało, możecie rzucić okiem na kolejne odcinki. Być może ciąg dalszy pokaże jakieś ciekawe wyjaśnienie tego wszystkiego.

Leave a comment for: "Ren’ai Flops – odcinek 3"