Overtake! – odcinek 2

Madoka, który zupełnie nie znał się na F4, bardzo mocno się zdziwił, gdy Asahina uświadomił mu szacowane koszty utrzymania zespołu. Dla kogoś, kto dalej nie spłacił swojego aparatu, było to dużo za dużo… Mężczyzna przeżywa jednak tylko krótkie załamanie. Wkrótce otrzymuje zlecenie fotografowania pracy zespołu Belsorriso. Rozmowa z szefem grupy, jego dobrym znajomym, Noritsune Eną, daje Madoce kolejnego kopa do działania – po pracy szybko się zabiera za szukanie sponsorów z prawdziwego zdarzenia. Parę osób się nawet zgłasza, ale jazdy próbne Asahiny nie robią na nich wrażenia i grono zainteresowanych stopniowo wykrusza się do zera. Nieustępliwy Kouya walczy dalej, wpadając na, jak mniema, genialny pomysł – reklamy na ubiorach zawodnikach i pojazdach. Razem z Haruką chodzi po różnych miejscach i prosi o przemyślenie oferty. Dzień poszukiwań bohaterowie kończą jedynie z paroma podarunkami. Dopiero spotkanie z małym chłopcem, zafascynowanym postacią Racemana, przynosi pierwszą, choć nieprzynoszącą zysków, naklejkę na wóz Asahiny.

Seria zapowiadała się na realistyczną i nie kłamała, choć z pewnością nie każdego obranym kierunkiem do siebie przekona. Mnie bardzo odpowiada, że pokazuje znacznie więcej niż samo ściganie się na torze. Podjęty temat sponsorowania i wydatków na prowadzenie zespołów F4 został potraktowany poważnie i na szczęście nie został rozwiązany w cudowny sposób w ciągu jednego odcinka, aczkolwiek końcówka wybrzmiała optymistycznie. Ponownie na pierwszym planie obserwujemy Madokę, dokładnie jego usilne starania pomocy Komaki Motors. Mężczyzna, mimo szybkiego sprowadzenia na ziemię, nie odpuszcza, także przy kolejnych niepowodzeniach, optymizmem i wiarą w sukces mogąc zarażać wszystkich wokół. Powoli zawiązuje się jego znajomość z Asahiną, który patrzy na fotografa z coraz większym zaufaniem. Bardzo podoba mi się ten chłopak, głównie dlatego, że jego kreacja zupełnie odbiega od tego, czego się obawiałam – zapatrzonego w siebie indywidualisty, odrzucającego wszelkie wsparcie. Haruka to rozsądny młodzieniec; choć nie reaguje zachwytem na plany Madoki wobec Komaki Motors, również go nie wyśmiewa, prosto wyjaśniając, w czym leży problem. Także potem ze spokojem odnosi się do kolejnych prób mężczyzny. Liczę, że seria niedługo pozwoli mu się bardziej wykazać; na razie poznajemy trochę faktów z jego przeszłości, w tym dlaczego trafił do F4. Sympatycznie prezentują się też postacią poboczne, m.in. Koutarou i jego ojciec (właściciel Komaki Motors), Noritsune czy poprzednio wspomniani zawodnicy Belsorriso, Satsuki i Toshiki. Z pań na razie wyróżniają się tylko dwie – Arisu Mitsuzawa (trudno mi na wyczytać jej rolę, wiadomo, że pomaga w Belsorriso, dużo się jednak kręci również przy Komaki Motors) i Saeko Yukihira, dbająca, żeby Madoka miał co robić (a prywatnie jego była żona).

Od strony animacyjnej dzieje się dużo mniej, nie widzimy wozów w akcji, poza krótką przejażdżką, statyści tak ładnie zapełniający poprzednio tła też gdzieś poznikali, co jednak w sumie ma uzasadnienie, ponieważ bohaterowie głównie rozmawiają w zamkniętych pomieszczeniach. Nadal z kolei urzeka mnie kolorystyka i z przyjemnością patrzę na bohaterów, których projekty są takie, jakie najbardziej lubię – wyróżniające się, ale nieprzesadzone. Ogólnie grafika dobrze oddaje obyczajowy, spokojny charakter serii, nie uświadczymy tu rysunkowych uproszczeń. Muzyka nie robi większego wrażenia, piosenki przewodnie są „letnie”. Wśród seiyuu słyszymy dużo fajnych nazwisk, m.in. Katsuyukiego Konishiego (Madoka), Kengo Kawanishiego (Satsuki) czy Reinę Uedę (Arisu). Na wykazanie się debiutującego w roli Asahiny Anana Furuyę jeszcze musimy poczekać, oby nie za długo.

Leave a comment for: "Overtake! – odcinek 2"