Code:Realize ~Sousei no Himegimi~ – odcinek 1

Ładna jestem i dotykiem zabijam, któż mnie zechce?

Koniec lata, początek jesieni – czas żniw, czas urodzaju, czas by wreszcie naostrzyć kosę… Oto bowiem przed Wami wysyp bizoniny maści wszelakiej – od wojowników czy przestępców przez wampiry i wilkołaki po jakże popularnych współczesnych idoli. Jakże poradzić sobie z taką klęską niepokonanego żywiołu? Jakże wybrać coś dla siebie z oceanu różności i niezwykłości? Tyle niezwykłych barw, niczym w kalejdoskopie… Ok, to nie brzmi zbyt dobrze… Tak czy siak: kolejna gra otome doczekała się ekranizacji!

Akcja pierwowzoru omawianego anime rozgrywa się w Londynie gdzieś z pogranicza XIX-XX wieku, ale trudno stwierdzić, bo przez tą całą parę niewiele widać… Tak czy siak (nr. 2) Code:Realize to istny kocioł anachronizmów i nie mam tu na myśli tych kół zębatych, które najprawdopodobniej niczemu nie służą oraz antycznych samochodów… Zaintrygowani? Pewnie niekoniecznie, ale zachęcam do samodzielnych poszukiwań – dla ułatwienia daję podpowiedź.

Ale co tam świat przedstawiony! Przecież o mięs… o przystojnych panów tu chodzi! Jakiś tam Lupin, Barbicane, Van Helsing i chyba Frankenstein… A i jeszcze Saint-Germain. Znacie? Nie? To świetnie, bo przynajmniej nie będziecie zgrzytać zębami z powodu tego, co twórcy zrobili z pierwowzorami tych postaci… Jednak znacie? Ups…? Tak czy siak (nr.3), jak to zwykle bywa kilku urodziwych samców będzie uganiać się za równie urodziwą samicą, która… zaraz… działa jak Kret w połączeniu z wodą? Hm, chyba trudno będzie przejść do konkretów jeśli panienka marzeń (któregoś? wszystkich?) panów sprawia, że skóra dosłownie z ciebie schodzi. No dobra, właściwości fizyczne obiektu, właściwościami – nic się na to nie poradzi, ale może chociaż ciekawy charakter? Panowie może rozbudowanymi osobowościami nie grzeszą, ale standardowo przynajmniej jakieś tam wyróżniające ich cechy mają… A jak tam nasza heroina? Nasze niewinne serduszko? Em, no jakby to… Wiecie, każdy z panów miałby szansę na znacznie ciekawszą randkę, gdyby zaprosił kłodę drewna albo stylowy mebel, żeby przynajmniej ładnie wyglądać. Charakteru tyle samo, a taka sofa, krzesło czy fotel przynajmniej się nie odzywają. Cardia, bo tak zowie się nasza bohaterka (bardzo subtelnie, ale o tym za moment), co prawda chodzi i mówi, ale ma zdolność przyswajania informacji na poziomie ameby… Przynajmniej kiedy sytuacja wymaga od niej, by przejawiła jakiekolwiek oznaki intelektu. Ale to w sumie nic nowego… O, ale dziewoja ma tajemniczą przeszłość! To dobry znak, prawda? Chyba… może… nie wiem…

O czymś chyba zapominam… A, już wiem! To anime ma fabułę. Otóż, jak dowiadujemy się z iście emocjonującego zalewu informacji, był sobie genialny naukowiec, który skonstruował niewyczerpalne źródło energii, którego pożąda wielu, m.in. grupa terrorystów, która zowie się Zmierzchem. A że nasze serduszko (tak, Cardia brzmi prawie jak powiedzmy Cardianum Forte, może jakiś lek nasercowy?) ma w sobie ten niesamowity wynalazek, to wszyscy na nią polują… Ale nie bójcie żaby, bo dziewczyna ma kilku dzielnych obrońców, którzy nie tylko będą jej strzegli (z sobie chyba tylko znanych powodów, bo ja bym na ich miejscu spróbowała przynajmniej wydobyć ten niezwykły obiekt i pozbyła się problemu bezmózgiej kluchy, ale trudno romansować z kupą kamieni szlachetnych, więc ok…), ale również pomogą rozwiązać tajemnicę jej zaginionego ojca, która pewnie kryje bardzo bolesne odpowiedzi…

Oprawa audiowizualna jest wyjątkowo przeciętna, co pewnie boli tych, którzy napatrzyli się na obrazki z gry, ale te zwykle są ładne, więc nie powinniście czuć się oszukani, widząc ilości krzywizny i czkawki animacji. Tragedią bym tego nie nazwała, bo naprawdę są w tym sezonie gorsze grafiki, ale cudów nie ma. No, może zaparowany Londyn zębatokółczasty prezentuje się w miarę, ale w ostatecznym rozrachunku to naprawdę niewiele. Muzyki właściwie nie zauważyłam, coś tam w tle plumkało. Za to piosenka która pewnie będzie openingiem w kolejnych odcinkach… Auć, moje uszy, trzy panie udawały, że potrafią śpiewać.

Panienka obnaża biust, pies prezentuje krągłe pośladki… Jak to było? Obfite piersi, pełne biorda?… Nie no, do Nobla to tej produkcji jeszcze daleko.

Tak czy siak (nr.?), pierwszy odcinek za nami i powiedzmy sobie szczerze: nijakość i sztuczność to dobre określenie na to anime. Gorzej że wieść gminna niesie, iż w porównaniu do innych serii otome w tym sezonie, opowieść o leku na serce prezentuje się wcale nie tak źle… Co dalej?

Cóż, nie od dziś wiadomo, że anime powoli schodzi na psy… 

Leave a comment for: "Code:Realize ~Sousei no Himegimi~ – odcinek 1"

Tag Cloud