Asobi Asobase – odcinek 1

Błyskotliwa komedia albo kompletna strata czasu – nie podejmuję się odpowiedzieć, jak inni ocenią tę serię. Odcinek składa się z czterech krótszych epizodów luźno osnutych wokół jakiegoś sposobu na zabijanie czasu – poczynając od gry w kamień, nożyce, papier, a kończąc na chlapaniu się w przenośnym basenie. Siłą napędową komedii są przede wszystkim bardzo dalekie od doskonałości charaktery trzech bohaterek, kontrastujące z ich wyglądem klasycznych słodkich dziewcząt. Kasumi (okularnica) ma traumę po zabawach z siostrą, nieodmiennie kończących się jej porażką, ale jak się można przekonać, zdążyła w nich nabrać niemałej biegłości. Kiepskie oceny z angielskiego sprawiają, że postanawia szukać pomocy Olivii (blondynka), która oczywiście, jak każdy cudzoziemiec, z pewnością doskonale zna angielski. Olivia urodziła się jednak w Japonii, tylko udaje, że mówi łamanym japońskim, zaś angielskiego nie zna wcale, chociaż nie zamierza się do tego przyznawać. Hanako (dwa kucyki) pragnie być popularna, ale jak na razie zupełnie jej to nie wychodzi.

 

 

Poziom humoru oscyluje między zwyczajnym slapstikiem ze sporą dozą fizycznej brutalności, pojawiającymi się od czasu do czasu nawiązaniami popkulturowymi a nauczycielem próbującym cieczy, którą podejrzewa o bycie moczem jednej z bohaterek. Jak widać – zdecydowanie nie jest to urocze, ale też nie ma być, natomiast z pewnością jest to rodzaj komizmu, który trafi tylko do amatorów takiego stylu. Krótka formuła nie pozwala znudzić się poszczególnymi historyjkami, chociaż nie wiem, czy ta seria nie sprawdziłaby się bardziej w postaci krótszych odcinków – cztery epizody trochę nadwyrężają cierpliwość dość podobnym zestawem chwytów komicznych.

Grafika jest bardzo uboga, ale w dużej mierze można to uznać za efekt zamierzony – puste tła pozwalają się skoncentrować na bohaterkach, a przy tym nadają wrażenie pewnego oderwania od rzeczywistości, co w tak odlecianej komedii dobrze się sprawdza. Przegląd mimiki bohaterek widać na zrzutkach zamieszczonych w tej zajawce. Podejrzewam, że są osoby, które takie chwyty będą bawić za każdym razem, ale przyznam, że ja bawiłabym się lepiej, gdyby tego rodzaju miny pojawiały się okazjonalnie, jako nieoczekiwana puenta, a nie praktycznie co drugą kwestię dialogową. Czego by jednak nie mówić, w przypadku Asobi Asobase jeden odcinek z pewnością wystarczy, żeby wyrobić sobie opinię i stwierdzić, czy tego rodzaju komedia odpowiada waszemu poczuciu humoru. Ja z obowiązku zbadam jeszcze dwa odcinki, by się przekonać, czy i jakich wariacji w dotychczasowych motywach można się będzie spodziewać.

Leave a comment for: "Asobi Asobase – odcinek 1"

Tag Cloud