Blue Lock – odcinek 3

Jinpachi rozpoczyna następny etap selekcji najlepszego strzelca Japonii. Tym razem jest to turniej przypominający zasadami fazę grupową mistrzostw świata, z której dalej przejdą tylko dwie drużyny, które zdobędą najwięcej punktów. Pozostałe trzy wypadają z programu z małym wyjątkiem – najlepsi strzelcy z owych drużyn będą mieć jeszcze szansę. Co mają począć zawodnicy – postawić na zwycięstwo zespołu czy indywidualny wynik strzelecki? Dla większości wybór jest oczywisty, a zamiast gry w piłkę nożną zaczynamy obserwować niemal bójki na boisku o to, kto dorwie piłkę i strzeli gola.

Trzeci odcinek nie przynosi przełomu jakościowego. Drużyna głównego bohatera w zderzeniu z teoretycznie lepszą dostaje sromotny oklep na boisku po tym, jak zamiast grać w piłkę nożną, niemal każdy z graczy chce urządzić pokaz swojej wspaniałości. U przeciwników początkowo jest podobnie, ale znajduje się jeden gracz, który bierze na siebie ciężar odpowiedzialności, strzela gola i puff, tak powstaje zgrana drużyna, która stawia na zwycięstwo zespołowe, a nie zabawę w króla strzelców. Czy ma to sens? Oczywiście nie, ale zarówno Jinpachi, jak i Yoichi zaczynają przypisywać do tego głęboką filozofię, a hitem odcinka zostaje wywód o tym, jak to Japończycy są społecznie przystosowani do gry w baseball, gdzie każdy ma ściśle określoną rolę, a nie do gry w piłkę nożną, wymagającą indywidualizmu. W każdym razie zespół głównego bohatera znajduje się w niełatwej sytuacji i aby z niej wybrnąć, musi wygrywać kolejne mecze. Czy im się to uda? Nie wiem, nie bardzo mnie to też interesuje – tak bzdurnego anime o sporcie dawno nie widziałem. Każdemu zainteresowanemu gatunkiem odradzam dalszy seans, gdyż jest to najzwyklejsza w świecie strata czasu. Chyba że ktoś umie traktować to jak komedię o piłce nożnej, wtedy tak, może się całkiem nieźle ubawić.

Leave a comment for: "Blue Lock – odcinek 3"